• Home     SZCZENIAK     SZKOLENIE      Mioty     Galeria     HISTORIA
  •     Suczki

  

zalecane włączenie w wysokiej rozdzielczości

 

 

              

te oraz podobne ogłoszenia ukazały się wszędzie gdzie można było dotrzeć (weterynarie, prasa, tv, również dzięki DOGOMANIAKOM - wszelkie miejsca w których można było informacje zamieścić) dziwnym trafem pies odnalazł się u współwłaściciela, którego współwłasność była oparta tylko na głosie doradczym  co do wyboru przyszłego reproduktora, Padee miał również zagwarantowane 2 szczeniaki z dwóch różnych miotów, jeżeli takie by nastąpiły, miał pomagać przy wystawach, lecz...... nagle okazało się że nie mamy prawa wystawić  suni w klasie szczeniąt  przed sędzią Królem, nie mamy prawa PSA SZKOLIĆ!!! ponieważ KOLIDUJE to z WYSTAWAMI !!!

 

i tak to się zaczęło

początek to siła internetu, Forum Lukrusów, Forum Wrocławian, Forum Dogomanii

 

28.01.2004 godzina 3.30 (noc)  Forum

Wrocławianie potrzebuję pomocy. Dziś w nocy byłam na spacerze z psem, napadnięto mnie, uderzono, upadłam, szarpałam się z napastnikiem UKRADZIONO mi Dzidzię. Proszę wszystkich Wrocławian o pomoc, ktoś gdzieś wyprowadzi Szilę  dziś na siusiu. Dopiero wróciłam z policji, to podlega pod napaść (rozbój) nawet nie pod kradzież, w bestialski sposób uprowadzono szczeniaka, który nic nie rozumie, dusił ją ten bandyta dusił.
Jak wygląda moja dzidzia
Doberman, wiek 7 miesięcy, suczka, wygląda jak dorosła, jest bardzo przyjazna, uszy cięte na całej długości, stoją  - w uchu tatuaż napis BHHEVA, w domu  wołamy na nią Szila. Jest przyjazna, kocha ludzi, bardzo przymilna.
Na policji poinstruowano mnie, jeżeli ktoś zobaczy dobermana o w/w opisie, prosi się o ustalenie miejsca zaprowadzenia psa, lub o telefon 997 są powiadomieni.

mój nr tel. 503 093 493 zawsze odbieram
telefon domowy 790 44 63

Proszę pomóżcie, bo już nigdy nie zobaczę swojej dzidzi,  ludzie którzy chcieli odebrać ją, zostali pobici!!! teraz siedzę i puchnę od płaczu, nie wiem co mam zrobić, kto mi pomoże pewnie sprzedadzą ją na jakimś placu .... koszmar

28.01.2004 godzina 16.44 Forum

Właśnie wróciłam, najpierw policja, potem straż miejska, potem wet wojewódzki, potem druga policja, potem telewizja chyba TeDe i ,,5'' to regionalne, a teraz musze szukać tego faceta co ich widział, podał mi adres, ale nie pamiętam.....
policja jeździ i szuka  tam też są psiarze, będą szukać również kanałami - takimi innymi.... powiedzieli mi że to co się stało podlega karze do lat 5-ciu. W mediach podałam tak, że błagam niech mi ją odsprzedadzą, bo wiem że zrobili to dla pieniędzy, że ja im zapłacę tylko niech jej nie sprzedają komuś bo ludzie traktują psy przedmiotowo a ona jest moją RODZINĄ!!! prosiłam aby media potraktowały to jako kidnaping, tak jakby ukradli mi dziecko, łagodnie, z prośbą, że zapłacę ile chcą tylko niech mi oddadzą, że nie będę nikogo powiadamiała, niech się tylko kontaktują, ale.... co oni wkleją to nie wiem. To samo ma być w gazetach, nawet już nie wiem jakich   wszystko traktowane jako prośba. Nie wiem co mam pisać,   strasznie Wam dziękuję - naprawdę, nawet nie wiecie jak, w życiu , nigdy bym sama tego nie zrobiła.  Dzwoniłam do ZK-Opole, bo my jesteśmy tam zarejestrowane, powiadomią Warszawę i resztę ZK. Dzwoniłam do straży granicznej. Teraz Ola (córka) jeżdzi po weterynariach, których nie odwiedzi to obdzwoni.

Boże tyle ludzi, tyle ludzi powiadomionych

28.01.2004 godzina 23.30 Forum

W. z Olą poszli jeszcze sprawdzić czy ten świadek wrócił do domu - ma być do 24.00 jutro jeszcze raz na policję, do pracy przyjdę odrobinę później..... wypiszę urlop.   Już chyba to mówiłam, wypaliło mnie, całkowicie, jestem pusta w środku, nie wiem nawet jak określić ten stan.... nie wiem, jutro zacznę myśleć, od początku zacznę....
Strasznie Wam dziękuję, strasznie mocno

28.01.2004 godzina 13.00 Forum

byłam dziś na policji uzupełniłam zeznania, znalazłam tego świadka, jego namiary itd. Tych dwóch chłopaków z których jednego pobili nie udało się znaleźć. Wiem że granice zostały ZAMKNIETE!!!

 

29.01.2004 godzina 14.36 Forum - tekst przeklajany na wszystkie możliwe psie fora

Nie dawno dobermaniarze dowiedzieli się o zaginięciu 7 miesięcznej dobermanki. Jak zwykle w takiej sprawie jedność kynologiczna przystąpiła do pomocy i szukania zguby.

Niestety prawda wygląda zupełnie inaczej. Złodziejem jest owa "właścicielka" a kradzież upozorowana
Jesteśmy po kilkugodzinnym "śledztwie" rozmowie z prawowitymi właścicielem itp.
Sprawa też zostanie oddana władzą Związku i Policji.
Pani Wymysło jest niestety zrównoważoną osobą i po podjęciu decyzji aby sukę odebrać zgłosiła jej zaginięcie- jakie to infantylne !!!

 

Świadkiem kłopotów, o których jest mowa w liście od właściela jest Wanda Zielak, które kilka dni przed porwaniem rozmawiała na temat tych problemów właśnie z Państwem Padee jak i pożyczyła klatkę w celu bezpiecznego transportu do domu......


Jak dobermaniarze mamy tez kontakt w hodowca Shili w Belgii, który potwierdza wersje jej prawowitych właścicieli.
Jesteśmy zbulwersowani, że ktoś może zachować się w ten sposób i doprowadzić swoje zachowanie do ostateczności........
Tym bardziej mamy naidzjię, że naciski kynologów i wzburzenie opinii publicznej może wywrzeć nacisk na ta oszustkę i zwrot suczki. Kiedyś już poprzez taką właśnie formę udało nam się odzyskać skradzionego szczeniaka.
Prośże o podanie tej i formacji dalej.


Daria i dobermaniarze

pod spodem list od właściela suczki !



Kochani !

Jak się już o tym przekonałem, już wiecie o całej sytuacji z (prawdopodobnie) rzekomym porwaniem MOJEJ suczki. Podkreśliłem tu mojej, ponieważ RAMONBURG'S CHINTEI (zwana przez panią Wymysło Szilą) jest MOJĄ WŁASNOŚCIĄ i taką pozostanie !!!

Chciałbym Wam wszystkim przy okazji serdecznie podziękować za pomoc i zaangażowanie, jakich od Was z Kasią doświadczamy. Jesteśmy miło zaskoczeni ...
O całym zdarzeniu dowiedziałem się dopiero od Was dzisiaj rano !

To nie do wiary !!! Nie jestem w stanie pojąć tego, dlaczego Jola Wymysło mnie o niczym nie poinformowała ???!!!
Już od jakiegoś czasu mamy z nią problemy (o czym niektórzy z Was wiedzą już od dłuższego czasu), ponieważ najprawdopodobniej wzięła sobie za punkt honoru, żeby nas absolutnie nie brać pod uwagę przy podejmowaniu decyzji dotyczących Chintei (wbrew swoim zapewnieniom, umowie i ustnym ustaleniom).

Pozwólcie, że w wielkim skrócie naświetlę sytuację.
Tak więc zaczęło się od tego, że sunia została bez naszej wiedzy i przyzwolenia zarejestrowana w oddziale Związku w Opolu oraz zgłoszona na wystawę do Głogowa (a przecież czekam jeszcze na rodowód z Belgii). Podczas naszego ostatniego spotkania w grudniu 2003 u nas, z przerażeniem stwierdziliśmy, że sunia jest zaniedbana emocjonalnie (wskutek fałszywie pojętej miłości do zwierzęcia - rozpuszczona do granic możliwości) i ruchowo (zatłuszczona, niewybiegana z bardzo słabo rozwiniętą muskulaturą) oraz w najmniejszym stopniu nieprzygotowana do wystaw (nie umiała ani stać, ani biegać) - 7 miesięczna suczka !!! Na nasze delikatne uwagi, że sunia powinna być prowadzona inaczej usłyszeliśmy, że nie mamy pojęcia, a Państwa Wymysłów nie obchodzą nasze opinie. Na skutek tego na początku stycznia b.r. wysłaliśmy do nich maila, w którym wyłuszczyliśmy i przypomnieliśmy dokładnie nasze oczekiwania, to jednak była dopiero woda na młyn !!! Dowiedzieliśmy się m.in., że zostaniemy pozbawieni NASZEJ suni, a w mailu od Joli Wymysło z dnia 26.01.2004 (tuż przed "porwaniem" przeczytaliśmy m.in.: "... wybieram opcję, którą uważam za najlepszą dla mnie - wybacz, sam chciałeś ... więcej dzwonić nie będę".
Szczytem bezczelności było jednak wystosowanie do naszych przyjaciół do Belgii, od których mamy Chintei, pisma informującego o tym, że właścicielem jest pani Wymysło i w związku z tym prosi ona o przesłanie rodowodu do niej, a nie do mnie !!! Zastanawiającym jest jednak fakt, że mail do Belgii wysłany został po "porwaniu" ??!! Być może mój tok rozumowania nie jest logiczny, ale po co komu rodowód, skoro suczka zginęła ??? Kto myśli w takim momencie o rodowodzie ???!!! Na moją prośbę o informacje dotyczące zdarzenia nie otrzymałem z Wrocławia żadnej odpowiedzi !!

Przyjmijmy jednak, że Chini faktycznie została porwana (chciałbym mieć nadzieję, że nie), serdecznie proszę Was o zamieszczenie we wszystkich możliwych serwisach sprostowania i informacji o tym, że właścicielem jestem ja (kopie metryki i umowy z moimi danymi do wglądu) i o podanie naszego numeru telefonu: 0601 582 839, który ma przy sobie przez cały czas Kasia.
Za wszelkie informacje o losach Chintei (tatuaż: BHHEVA) będziemy zobowiązani (w razie potrzeby - również materialnie).

Serdecznie pozdrawiam
Zbyszek Padee
(Hodowla "Heterozja")

 
Kochani !

To ponownie ja.
Ponieważ usłyszałem właśnie kolejne bzdury i kłamstwa, jakie rozpowiada wspomniana przeze mnie w poprzednim mailu "Pani", chciałbym przesłać Wam jeszcze jedno sprostowanie.
Doszły do mnie informacje, jakoby za Ramonburg's CHINTEI (w hodowli Ramonburg's) zapłaciła ona w Belgii "kupę forsy". Bzdety takie rozpowiadała zarówno z oddziałach Związku (Wrocław, Opole), w sieci, jak i w bezpośrednich rozmowach z ludźmi.
Nic bardziej kłamliwego !!!
Karine i Marcel - hodowcy Ramonburg's - są od wielu lat naszymi przyjaciółmi, u których byliśmy (chyba już) dziesiątki razy, kontakty z nimi utrzymywaliśmy jedynie MY - Kasia i ja ! Państwo Wymysło nigdy u nich nie byli (wątpię w to, czy wogóle kiedykolwiek byli w Belgii), nigdy też nie płacili u nich za żadne szczenię, co zresztą można bardzo łatwo sprawdzić - wystarczy zapytać Belgów ! Kontakt do nich znajdziecie w necie (m.in. na stronie Eurodobermann'a).

Po raz kolejny ręce opadają ...
Przyznam, że już mi się nie chce wciąż czegoś prostować, tylko dlatego, że ktoś jest obłudnym kłamcą.

Pozdrawiam
Zbyszek Padee

 

29.01.2004 r.  godzina 15.33  e-mail

Szanowna oszustko !
O Twojej upozorowanej kradzieży suczki wiedzą już wszyscy. Zgłosiłaś porwanko bo nie było wyjścia ? Nie spodziewałaś się, ze środowisko kynologiczne jest tak prężne, ze zorganizuje natychmiastową pomoc, telewizję, gazetę ???? Ci sami ludzie pomogą teraz odebrać Ci psa oszustko jedna. Jest już list od Państwa Padee rozesłany po Polsce, za chwile  zostanie powiadomiona policja i Związek Kynologiczny włącznie Zarządem Głównym. Zostaniesz usunięta ze Związku i przez całe środowisko kynologiczne oceniona. Ja jestem jedną z tych osób.
 
Współczuję tylko temu biednemu psiakowi, ze się dostał w ręce psychopatki
 
Daria Mocek

 

 

29.01.2004 godzina 17.56 Forum

DO PADEE I JEGO WYZNAWCOW

Przesadziliście z tymi oskarżeniami. Dlaczego zapomnieliście wspomnieć o WIELCY POKRZYWDZENI Ze w tajemnicy przed belgijska hodowla dnia 15 sierpnia 2003 pies został przez Z .Padee sprzedany za 2 tysiące + 1 tysiąc za drogę.  

Ze kłamaliście cały czas Belgów o tym ze pies jest u Was, bo dostaliście go tylko dlatego, że miał być rekompensatą za wadliwego szczeniaka. I zmuszaliście ja aby wszędzie Jola pisała na stronach imię Szila a nie Chinei w obawie ze wasze matactwa wyjdą na jaw Gdzie się przejawia Wasza miłość do tego zwierzęcia.

O tym ze przed Wigilia trzymaliście Szilę  2 godziny na wielkim mrozie w pozycji ,,stój'' przez co pies rozchorował się na ropne zapalenie pęcherza a teraz ma piasek i kamienie!!  7 miesięczny szczeniak.

Czy może tak kochacie zwierzęta (mądrze) jak sami podkreśliliście, ze trzymacie je w klatkach a psy po wyjściu z nich zachowują się jak dzikie? A może ta miłość ujawniła się wtedy kiedy chcieliście się pozbyć Ardente Ramonburg's jak nie wyrósł jej ząb P1.  Tak się pojmuje dobra miłość??? Tak się traktuje przyjaciela psa ???

Jeśli to jest właściwe to dlaczego od 15 sierpnia 2003 roku nie mieliście odwagi zawiadomić Belgów,  przecież to wasi przyjaciele a oni zrozumieliby waszą ,,miłość do psów'' we właściwym tego słowa znaczeniu.

Dlaczego ani razu nie zainteresowało Was zdrowie Chinei skoro tak Was interesuje jej dobro Umowa była umowa, pies został przekazany za 3 tys. a wy macie z tego 2 szczeniaki z 2 kolejnych miotów nie później niż w 3 roku życia suczki. Wybieracie reproduktora i szczeniaki dla siebie. Zastanawiam się ile jeszcze ludzi oszukaliście takimi umowami Bo to was właśnie trzeba nazwać OSZUSTAMI, dla których psy oznaczają TYLKO pieniądze a nie przyjaciół a wystawy są obstawiane i skrupulatnie dobierane. Napiszcie o swoich szantażach i groźbach zabrania psa jak pies będzie wystawiony u sędziego Króla...

Dużo by o tym pisać. Nie wszystko jednak ujawnimy, nie będziemy się zniżać do waszego poziomu. Mam nadzieje, ze wszystko się wyjaśni. I wyjdzie na jaw jakimi jesteście ludźmi, obłudnymi i zakłamanymi.
Znam cala historie od początku od sierpnia ... żałuje ze Jola dala się tak wpakować takim bydlakom jak wy.


Viktoria

 

29.01.2004 godzina 18.45 Forum

mam kilka wyjaśnień:
1. Jola znała i uważała p. Padee za przyjaciela i dala się namówić na Shile (Chintei) i na podpisanie umowy, w stosunku do ktorej miala obiekcje i rezerwacje, wlasnie dlatego, ze zapewnial ja, ze sie dogadaja, ze to tylko pro-forma - cena za Shile byla Euro 750 + 2 szczeniaki z roznych miotow Shili - nic wiecej
2. List do belgow poszedl w dniu porwania Shili, poniewaz Jola miala klopoty z mailem wczesniej - list zostal napisany wlasnie dlatego, ze Jola bala sie, ze p. Padee sila odbierze jej szczeniaka - zanim napisala list (a ja go przetlumaczylam i ostatecznie wyslalam od siebie) radzila sie w tej sprawie prawnika (ktory zapewnial ja, ze moze spokojnie zlozyc sprawe w sadzie i ze wygra), konsultowala sie sedziami i wetem a propos zachowania psa i rzekomego "zapasienia" oraz "histerycznej" psychiki - nieprawda - pyschika super, pieknie rozwiniety pies, tluszczyk - moze 1 gram za duzo, ale to jeszcze dziecko. List poszedl akurat w ten dzien wlasnie dlatego, ze balismy sie, ze p. Padee wywiezie Dzidzie z Polski i na dodatek dostanie legalny rodowod.
3. W Opolu zostala zarejestrowana dlatego, ze we Wroclawiu byly z tym trudnosci, poniewaz niestety ZK akurat w tym miescie nie jest zbyt przyjazne i wyrozumiale dla psow z importu (sami sie przekonajcie jak chcecie - mowia po zagranicznemu tylko po rusku, a tam papiery byly po "zachodniemu".

Od siebie dodam tylko, ze jakos w wypowiedziach p. Padee nie przeczytalam ani jednego zdania typu: nie robcie krzywdy suni, oddam za nia wszystko... Potwierdze jeszcze tylko, ze p. Padee tak kocha swoje psy, ze chcial oddac poprzednia sunie z Belgii tylko dlatego, ze nie wyrosl jej prawidlowy zab - wiem, bo sama jej szukalam domu, chcac zrobic p. Padee i psu przysluge.

Iza
 

29.01.2004 godzina 23.11 Forum

Jestem - przeczytałam wypowiedż  pana Padee,  ogladałam TV i słuchałam jak państwo Padee mnie opluwają. 

(sfingowałam porwanie bo sama na siebie napadłam szila jest zdrowa a ja stuknięta  dodatkowo szilaczek był gruby,  i biedny itd.....)

nie opuszczajcie rąk o to tylko proszę, szukajcie Szilaczka, ona nie siedzi u mnie na kanapie jak Padee sugerowali w TV....
dziś był przesłuchiwany świadek, który widział twarz napastnika, ten pan z samochodu, jeżeli kiedyś już był notowany to... są fotografie, ten pan go pozna...  jutro będzie foto Szili we Fleszu (gazeta) i w Gazecie Wyborczej.
Na temat tych pomówień nie bedę się wypowiadać na forach, nigdy nikogo nie obrażałam  mam wielu przyjaciół którzy znają całą historię Szilaka,  wszystko od podszewki, lecz to już inna sprawa, i nie czas na nią teraz, to sprawa dla innych organów.....
Skupcie się proszę na Szilaczku tylko na niej, chociaż teraz bo zaraz będzie za późno.
na Dogomanii też są Lukrowi - naprawdę, tacy prawdziwi ludzie, a Wam to tylko mogę powiedzieć Wielkie Dziękuję, dużo osób zna prawdę, wie jak się to wszystko  z  Padee zaczeło i jak potrafili mnie wciągnąć w swoje rozgrywki,  co działo się wtedy ze mną,  dlaczego szukałam pomocy, którą właśnie od Was dostałam .
W TV wypowiadał się szef mojego ZK-Opole, to naprawdę mądry człowiek, dobrze mi radził i tak chciałam zrobić, ale.... nie udało się, może.... ja już nie wiem, naprawdę....

Chcialam wystawisz szilaczka u Sędziego Króla  chociaż Padee tego zabronił, ale... ona już wtedy była chora... nie mogę nawet przywoływać jej pycholka bo znów ryczę, a jutro mam być na policji na 10.00

trzymajcie kciuki

P.S. a oto moja zatuczona i rozhisteryzowana dzidzia nie wybiegana i ze złymi nawykami fotka z 7.01.2004 r.

 

30.01.2004 r. Gazeta Wyborcza

Sceny jak z filmu kryminalnego rozegrały się wtorkowej nocy na ul. Kluczborskiej. Gdy Jolanta Wymysło wyszła na spacer z dwójką dobermanów: 3-letnią Karen i 7-miesięczną Shilą, podbiegł mężczyzna. Interesowała go tylko młodsza suczka. Zaczął odpinać smycz, a ponieważ pani Jolanta broniła się, przewrócił ją na ziemię. Karen w tym czasie szarpała za nogawkę bandytę. Z marnym skutkiem. Pojawił się bowiem drugi zbir, który pochwycił Shilę. Uciekli, mimo że w pościg ruszył za nimi samochodem przypadkowy mężczyzna. Taką wersję opowiedziała nam zrozpaczona opiekunka. Zaalarmowała policję, zamieściła ogłoszenia ze zdjęciem psa w prasie i w internecie, porozwieszała na ulicach. Rozdała ulotki straży miejskiej, powiadomiła schronisko dla zwierząt, związek kynologiczny, a nawet służby graniczne.

- Błagam, niech ci ludzie oddadzą mi moją ukochaną Shilę. Zapłacę nieźle. Niech nie robią jej krzywdy - apeluje roztrzęsiona kobieta.

Shilę chce też odzyskać pan Jan (prosi, aby nie podawać nazwiska i prawdziwego imienia), znany hodowca dobermanów z Chełmna pod Bydgoszczą, który sprzedał Karen i Shilę  pani Jolancie.

- To ja jestem właścicielem Shili, a nie pani Jolanta. Mam to w umowie. To, co zapłaciła, to pierwsza rata - twierdzi stanowczo. O zniknięciu Chintei (bo takie jest rodowodowe imię suczki) dowiedział się przypadkiem od znajomego. - Jestem w szoku. Pani  Wymysło  powinna mnie zawiadomić jako opiekunka psa - uważa, dodając, że kobieta nie spełniała warunków umowy. - Dzień przed porwaniem podczas rozmowy powiedziała, że zamierza odzyskać Shilę. Może to przypadek, ale to porwanie wygląda podejrzanie. Kto w nocy rzuca się na kobietę z dwójką dobermanów bez kagańca? I czemu, skoro niby była taka zdenerwowana, wysłała po porwaniu maila do Belgii z prośbą o przysłanie rodowodu Shili? - zastanawia się hodowca.

Jak się okazuje, kłótnia o Shilę między panią Jolantą a panem Janem trwa od jakiegoś czasu.

- Jeśli Shila się odnajdzie, podam go do sądu za te oszczerstwa w internecie. Krętactwa wyjdą na jaw - denerwuje się pani Jolanta i podkreśla, że zapłaciła za Shilę 3 tys. zł. Gdy mówi o suczce, płacze. - Shila jest w połowie moja i jego. Mam to w umowie. Ten pan ma głos doradczy w sprawie wyboru wystaw i krycia. Zagwarantowane ma szczeniaki z dwóch miotów. Jego interesują tylko pieniądze, a mnie zależy, aby sunia się odnalazła - wzdycha. Tłumaczy, że swoich psów nie wychowuje na agresorów, dlatego dobermanka nie atakowała bandytów. - Oby tylko bandyci nie zrobili nic złego Shili, nie obcięli uszu czy nie sprzedali pokątnie.

Policja prowadzi postępowanie, już przesłuchała pana Janka i panią Jolantę. Ma kopie umowy i metryki psa. Będzie wzywać świadków. Może wyjaśni, kto jest właścicielem.

Tylko gdzie jest Shila?

31.01.2004  godzina 22.00 Forum

Przeczytałam, zastanawiającym zdaje się fakt ukrywania imienia i nazwiska pana Jana, mnie wymienił z pełnych nazwisk, a sam ukrywa swoja tożsamosć, dziwne, naprawdę.

Karen jest smutna, chodzi taka jakby otępiała, przezywa to bardzo, swoją stratę i nas którzy nie zachowujemy się normalnie, dom jest pusty, a ja.... zobaczcie sami, mówiłam że nie nadaję się na strony gazet, koszmar, wyglądam jak ....

Taka cisza teraz, taka jak przed burzą, może.... nawet nie wiecie jak na to czekam, nie zasnę, znów nie zasnę. Ile dni można żyć bez spania, nie mogąc patrzeć na jedzenie, chyba dużo, mam ich już parę za sobą. Komu się wyżalę jak nie Wam  - no komu???

1.02.2004 godzina 13.36 Forum

Giełdy zostały sprawdzone, wciąż dzwoni telefon i powiadamiają nas osoby z różnych miast,   była policja, byli wolontariusze, rozdawali ulotki. Już nie mam kogo powiadomić,  teraz to już koniec..

Wczoraj jeden pan opowiadał (ma rotta, olbrzyma) że 2 lata temu go napadli i jego pies..... w trakcie napadu na kochanego pana..... lizał go!!! mówił że rozumie, bo tak wychowujemy psy, żeby były dla człowieka, nie przeciw.

Teraz się dowiaduję że Karen w trakcie tego napadu szczekała, znajomi mówią że w domach myśleli że pies kogoś pogryzł, bo było słychać jak ujada, ja tego nie pamiętam, ale wiem że Karen zrobiła wszystko co mogła też była przypięta na krótko, też się szarpała, i dusiła jak ten bandyta kopnał mnie w nogi i upadłam.

Przypominam sobie że tuż przed wyjściem (przysnęłam) miałam sen, mówiłam o tym ubierając się na ten spacer, byłam trochę zdenerwowana, był dziwny, ale teraz jak o tym myślę to było ostrzeżenie, dopiero do mnie to dochodzi.
Nie mam już dzidzi, już jej nie zobaczę

2.02.2004 godzina  15.51 Forum

Już wszystko jasne, policja mi wreszcie powiedziała, schodzimy do ,,podziemia''.


3.02.2004 Gazeta Wyborcza

Siedmiomiesięczna dobermanka Shila, którą w ubiegłym tygodniu we Wrocławiu porwali nieznani bandyci, odnalazła się. Od NIEDZIELI jest w Chełmnie, w domu hodowcy dobermanów.

Kilka dni temu pisaliśmy o niecodziennym napadzie. Podczas nocnego spaceru z dwójką swoich dobermanów pani Jolanta została napadnięta. Jakiś mężczyzna odpiął smycz Shili, Przewrócił panią Jolantę na chodnik i po krótkiej walce razem z kolegą wyrwał jej suczkę. Uciekli mimo pościgu. Psa szukała policja, straż miejska, znajomi kobiety. Zrozpaczona kobieta do poszukiwań ukochanej suczki zatrudniła nawet jasnowidza. W internecie trwała zagorzała kłótnia, czyj jest pies. Jak się bowiem okazało, za jego właściciela uważa się i pani Jolanta i pan Jan, hodowca dobermanów z Chełmna.

Nie chce zdradzić, jak suczka do niego trafiła.

Policja prowadzi śledztwo. Poza tym mam dość sensacji wokół tej sprawy  - stwierdza. Dodaje, że suczka jest w bardzo dobrej formie i nie stała się jej krzywda. Pani Jolanta zamierza walczyć o ukochanego psa.

- Zrobię wszystko, aby odzyskać Shilę. Spotkamy się w sądzie - zapowiada.

Sprawa trafiła do sądu

1 SPRAWA SĄDOWA  przywrócenie posiadania, czyli.....

 

 gdzie pies powinien mieszkać???

 

 

w sądzie dowiedzieliśmy się że:

 

Szila została nam powierzona (za 3 tysiące złotych) ponieważ teściowa pana Padee była chora....

 

Padee zeznał że napad na moją osobę, oraz kradzież psa była w jego obronie własnej....

 

Psa odebrał z rąk bandytów dając im 2 tysiące, opowiadał jak się bał, jak jechał nocą bez telefonu komórkowego, opisywał dachy domów miejsca, nawet krzaki - wszystko czytał z kartki....

 

 Stwierdził że suczka była zabiedzona, następnie, zatuczona i nie potrafiła ,,się wystawiać'' a po 2 dniach pobytu u pana Padee nagle okazało się że jest w doskonałej formie....

 

 Nadmienił że jest człowiekiem o nieskazitelnej reputacji  - nie wspomniał natomiast iż ma na koncie oszustwo którego dopuścił się pobierając pieniądze za sprowadzenie psa z Belgii  którego przyszły właściciel nigdy nie zobaczył...... (ZK zostało poinformowane o całym zajściu)

 

 Nie wspomniał również o chęci pozbycia się własnej dobermanki sprowadzonej z Belgii, którą nazywa darmozjadem (braki w uzębieniu). Pomagaliśmy znaleźć dom owej suczce, przyszły właściciel w ostatniej chwili zrezygnował, suczka została niestety u  Padee....

 

Po ogłoszeniu wyroku ukrył Chintei informując komornika o rzekomej chorobie, która doprowadziła do wywiezienia psa z Polski.

 

 

PIES MA MIESZKAĆ we Wrocławiu, ale cóż...... wyrok jest wyrokiem.... tylko!!!!

rozpoczęła się 2 sprawa

POZBAWIENIE WSPÓŁWŁASNOŚCI 

założona przez Padee

 

Przesłuchano świadków, z naszej strony zeznawał SZEF ZK-Opole (sędzia kynologiczny, weterynarz). Padee wezwał na świadka naszą znajomą Magdalenę Bracką (Hodowca Dobermanów Akagera)- niestety nie zeznawała ona na jego korzyść, po prostu nie chciała kłamać przed sądem - stwierdziła że została wmanewrowana w całą sprawę przypadkiem.

 

Padee upierał się że Szila jest CHORA. Choroba  ma podłoże genetyczne, podobnie jak poprzedniej suczki sprowadzonej z Belgii (darmozjada). Stwierdził że  przywóz psa do Polski spowoduje jego śmierć, ponieważ nastąpił brak odporności.

 

Za 6 tygodni Padee miał przedstawić dokumenty stwierdzające chorobę Chintei Ramonburgs, miał przywieźć historię choroby z pieczątką kliniki belgijskiej w której (jego zdaniem) przebywa.

Na pytanie Sądu:

 

kiedy ostatni raz widział psa??? odpowiedział ROK TEMU,

dlaczego psa ukrywa i nie wykonuje wyroku??? odpowiedział PONIEWAŻ JESTEM Z PSEM ZWIĄZANY EMOCJONALNIE

 

Niestety nie udało się przygotować ani spreparować, ani osiągnąć w jakikolwiek  inny sposób dokumentów potwierdzających w/w chorobę Chintei, do sądu wpłynęło pismo ugodowe, Hodowca Dobermanów Zbigniew Padee pozbywa się prawa do współwłasności suczki za ustaloną wcześniej kwotę 5 tysięcy złotych.

 

6 Sierpnia 2006 r. Chintei Ramonburgs zostaje oddana.

 

opis osoby towarzyszącej całemu zajściu

 

,,Szilaczek biedny - wyszla z samochodu z uszami po sobie, przestraszona, niepewna - a przecież wyciagnął Ją  jej "właściciel"... z trudem wszyscy powstrzymywalismy się, żeby byc spokojnymi...

po dokonaniu "transakcji", Szila nawet nie obejrzala sie na ,,WŁAŚCICIELA'' i wskoczyla do samochodu Karen bez problemu - pojechalismy wszyscy do karczmy za Bydgoszczą i tam dopiero zobaczylam Szilaka...    dopiero wtedy wyskoczyla z auta, uszy postawione, ochota do zabawy...ale..oczy smutne, nie wie co to buzi, nie wie co to przytulanie, nie wie co to chodzenie przy nodze - ciagnie potwornie, ledwo daje sie przytulic - jedno dobre, ze uwielbia zabawe z patykami, ale tu tez jej nie nauczyli, ze za reke się nie lapie... XXXXXX słowo niecenzuralne XXXXXX ..........ale bedzie dobrze!!! nauczą ją od nowa zaufania i radosci życia najwazniejsze, że wrócila, że jest i że koniec koszmaru..szczerze mówiac, wierzyc mi się nie chce, że wróciła - chyba jestem jeszcze w szoku..stojąc na parkingu, przed 12,00 balam sie, ze nie przyjedzie...ale wjechali, a mi serce walilo w zaoladku, bo Dzidzia stala w bagazniku..........tak dlugo na nia czekalismy... smutne to bardzo, ale i jaka radość teraz........ ''

 

WRÓCIŁA i to najważniejsze, tylko to się liczy... co dopisać??? 

 

 

może pouczenie  - ku przestrodze nabywców !!!

JAK SPRZEDAĆ doskonale psa????

 

1. najpierw wziąć przedpłatę od osoby A,  następnie sprzedać psa osobie B za kwotę 3.000 (podpisując PRZYJACIELSKĄ umowę POMOCY) oczywiście osobie A pieniędzy przedpłaty nie należy oddawać,

2. później należy psa ukraść, ogłaszając wszem i wobec że jest się HODOWCĄ i WŁAŚCICIELEM PSA!!! co zrobić dalej????

3. dalej można żyć spokojnie trzymając psa w ukryciu - później trzeba uzgodnić sumę pozbycia się współwłasności, np. 5.000 zł. (suma za gwarantowane w przyjacielskiej umowie 2 szczeniaki).

 

Przeliczcie państwo sami - opłaca się??? jeden pies i jaki zarobek - od TAKICH hodowców należy się uczyć to jest BIZNES !!!! przetrzymując ukradzionego psa nie ponosimy żadnych nakładów oprócz karmy, żadnego szkolenia, testów, prześwietleń badań, nawet nie musimy psa leczyć!!! w chwili kiedy choruje - po co??? szczepić też w sumie nie musimy, pies jest zamknięty, nie zrobi nikomu krzywdy, jedynie sam ją poniesie na zdrowiu i psychice.

 

 

A co na to sam pies??? Jak wygląda 3-letni pies wyprowadzany z samochodu przez ,,właściciela'' ??? czy jest szczęśliwy??? co taki pies rozumie w chwili kiedy nie zna miłości i przywiązania, nie zna żadnych haseł??? To wiedzą ci, którzy byli przy odbiorze Szili ........

 

Nasza Szila już nie przebywa w hodowli heterozja, małżeństwo Padee kpiło z prawa kpiło z sądu, czas kpin się zakończył!!! SZILA WRÓCIŁA do swojego prawdziwego domu, oraz do swoich prawdziwych właścicieli, koniec ukrywania i więzienia, koniec trzymania psa w  transporterze w mieszkaniu, koniec klatki!!!

 

OTO NASZA SZILA

tuż przed uprowadzeniem

 

 

 

 

  powrót

STRONA W BUDOWIE